Medytacja ignacjańska - praktyczne uwagi

Praktyczne uwagi


Trzeba znaleźć stałą porę i miejsce do codziennej medytacji. Medytacja powinna trwać nie krócej niż 30 minut i nie dłużej niż 45 minut. Należy zdecydować, ile czasu chce się przeznaczyć na medytację i starać się jej nie skracać ani nie przedłużać. Pora odprawiania medytacji powinna wynikać z rytmu dnia. Dla niektórych osób najlepsze będą godziny ranne, dla kogoś innego wieczorne, może to być też środek dnia. Dobrze jest nie zmieniać ustalonej pory. Ważne jest też znalezienie miejsca sprzyjającego modlitwie i skupieniu, gdzie nikt nie będzie przeszkadzał. Może to być np. kościół w drodze do pracy, ale też – własny pokój. Ważne, żeby czuć się tam dobrze i spokojnie, żeby panowała cisza i dobre warunki do modlitwy. Oczywiście trzeba pamiętać o wyłączeniu telefonu.


Postawa ciała podczas medytacji również musi pomagać w skupieniu. Nie powinna być niewygodna, aby nie trzeba było jej zmieniać w czasie medytacji. Nie powinna być też zbyt wygodna (np. w głębokim fotelu), żeby nie zasnąć. Dobra jest postawa siedząca, przy zachowaniu wyprostowanych pleców.


Po wysłuchaniu wprowadzenia warto zrobić notatki, odszukać podany fragment Pisma św. i przeczytać go uważnie kilka razy, aby przyswoić sobie jego treść. Dobrze jest zastanowić się nad tym, co w tym tekście uderza mnie w szczególny sposób. Przez co czuję się przyciągany, a przez co odpychany? (Uwaga: podstawą medytacji jest Słowo Boże, a nie komentarz, który ma tylko pomóc zwrócić uwagę na pewne aspekty).


Medytację rozpoczynamy od "stanięcia" w obecności Bożej – można przeżegnać się, spojrzeć na krzyż czy ikonę. Chodzi o uświadomienie sobie, że staję przed Bogiem, moim Stwórcą i Odkupicielem. Bardzo ważne jest, aby nie przechodzić powierzchownie przez ten pierwszy etap medytacji. Od dobrego wejścia w prawdę o Bożej obecności w dużej mierze zależy, czy modlitwa będzie owocna.


Następny krok to modlitwa przygotowawcza: aby wszystkie moje myśli, zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty i prosty na służbę i ku chwale Twego Boskiego Majestatu. W tej modlitwie, która nie zmienia się przez całe rekolekcje, chodzi o czystość intencji, o to, żeby podczas modlitwy naprawdę szukać Boga, a nie siebie.


Teraz należy przywołać zaproponowany we wprowadzeniu obraz, wyobrazić sobie rozważaną scenę biblijną. To wyobrażenie ma nam pomóc wejść głębiej, nie tylko refleksją intelektualną, w medytowany fragment Pisma św. – patrzeć, słuchać, odczuwać, zobaczyć też siebie w tej scenie. Niektórzy ludzie mają dużą łatwość posługiwania się wyobraźnią, dla innych jest to trudne. Niemniej jest to ważny element medytacji i należy go podjąć.


Następny punkt to prośba o konkretny owoc medytacji, co oczywiście nie odbiera Panu Bogu możliwości obdarzenia nas czymś, czego się nie spodziewaliśmy. Nie trzeba bać się prosić wedle tego, co podpowiada serce. Bóg skoryguje moją prośbę – być może pod koniec medytacji zrozumiem, że należało ją sformułować inaczej.


Teraz następuje właściwa medytacja. Jest to modlitwa, która otwiera całego człowieka na obecność i działanie Boga. Trzeba uważnie patrzeć i słuchać, by poznać jaką prawdę przekazuje mi Bóg w rozważanym tekście biblijnym. Nie należy zastanawiać się nad sensem teologicznym, zaglądać do przypisów, ani zerkać na inne fragmenty. Ważne jest to, co to słowo chce powiedzieć mnie osobiście tu i teraz. Nie intelektualizować! Nie zastępować Bożej mądrości swoją własną. Nie chodzi o to, by teraz wszystko zrozumieć. Medytacja to szukanie szczerego spotkania z sobą i z Bogiem. Podczas medytacji nie należy rozwiązywać problemów, lecz trwać przy Bogu, smakować Jego słowo, karmić się nim.


Słowo Boże rozważane na medytacji jest zawsze skierowane do konkretnego człowieka i chce rzucić światło na jego obecną sytuację. Nie chodzi o to, żeby poznać teoretycznie jakąś ogólną prawdę o Bogu, ale żeby wejść do swojego serca i przyjrzeć się jakiego rodzaju uczucia (emocje) i poruszenia woli (pragnienia) wywołuje w nas rozważane słowo. W jaki sposób oświetla ono moje życie – przeszłe, teraźniejsze i przyszłe? Co Bóg chce mi pokazać, do czego zaprosić? Jaka jest moja odpowiedź? Co mogę zrobić w konkretnych sytuacjach mojego życia.


Podczas medytacji mogą pojawiać się rozproszenia: trudności ze skupieniem, pustka, albo przeciwnie – gonitwa myśli. Nie należy się tym przejmować, tylko spokojnie przenieść uwagę z powrotem do rozważanego tekstu i obrazu. Czasem jednak jakaś myśl czy obraz uporczywie wraca. Warto wtedy się zatrzymać i przyjrzeć, bo może to być jakaś ważna, ale odsuwana lub nieuświadomiona, sprawa czy relacja, która zasługuje na to, żeby spojrzeć na nią w świetle Bożego Słowa. W medytacji nigdy nie należy się spieszyć. „Nie ilość wiedzy, ale wewnętrzne odczuwanie i smakowanie rzeczy zadowala i nasyca duszę” napisał święty Ignacy.


Całą medytację należy zakończyć serdeczną, bezpośrednią rozmową z Bogiem Ojcem, z Chrystusem lub Matką Najświętszą. Dobrze jest podziękować za światła, które pojawiły się, podczas modlitwy, szczerze mówić o trudnościach, prosić o pomoc.


Po zakończonej modlitwie należy poświęcić chwilę na refleksję nad przebiegiem medytacji. Można zapisać jakieś myśli czy odczucia ze swojego rozmyślania. W trakcie medytacji nic nie notujemy! Czasami mamy takie przekonanie, że koniecznie trzeba zapisać jakąś myśl „bo ucieknie”. Tego nie należy się obawiać. Naprawdę ważne myśli zostaną, a jeżeli coś umknie, to widocznie nie było takie ważne.


Na medytacji nie chodzi o to, by odkrywać niezwykłe rzeczy, radykalnie rozwiązywać swoje problemy, ale raczej żeby zobaczyć, w jaki sposób Bóg prowadził nas na modlitwie, jak dawał się poznać, a także to, w jaki sposób odpowiadałem na tę obecność. Taką obserwację warto zanotować. Można również wrócić do medytacji wieczorem, podsumowując dzień. Podczas rachunku sumienia na pewno uda się zobaczyć, w jaki sposób modlitwa pomagała w odkrywaniu Bożej obecności i działania pośród mijającego dnia.


Ważnym elementem tych rekolekcji jest rozmowa z osobą towarzyszącą w rekolekcjach, tak zwanym kierownikiem duchowym, który jednak tak naprawdę nie „kieruje”, nie rozwiązuje problemów, nie udziela rozstrzygających odpowiedzi. On tylko towarzyszy, pomaga w dostrzeżeniu Bożego prowadzenia. Jest to ktoś, kto ma doświadczenie w rekolekcjach, niekoniecznie osoba duchowna. Na rozmowie należy powiedzieć o swoim sposobie medytacji, o ewentualnych trudnościach. Należy skupić się na tym, co przeżywamy w czasie modlitwy. Nie chodzi o to, by mówić wyłącznie o sprawach „pobożnych”, ale żeby przede wszystkim skupić się na tym, czego doświadczamy na modlitwie, i jak to się odnosi do naszego życia, starając się dostrzec w tym wszystkim obecność Boga. Ważna jest szczerość, otwartość, zaufanie. Osoba towarzysząca nie ocenia, lecz pomaga. Treść rozmowy objęta jest tajemnicą.


Na koniec warto przypomnieć, że cały czas tych rekolekcji jest czasem modlitwy: nie tylko pory wyznaczone w sposób szczególny, ale również cały dzień. Doświadczenie modlitwy porannej dobrze jest wnieść w codzienność. Można np. kończyć medytację rozmową z Bogiem prosząc, aby to, co się zobaczyło czy przeżyło, było dalej pogłębiane pośród pracy, odpoczynku, codziennych zajęć. W dobrym przeżyciu rekolekcji bardzo pomaga wprowadzenie na ten czas pewnego wyciszenia, skupienia – żeby w codzienności zrobić miejsce dla Boga: mniej telewizji, niepotrzebnych zajęć, za to może czas na spacer, na nawiedzenie kościoła itd. Ważne jest, o ile tylko to możliwe, częstsze uczestnictwo w mszy świętej.

Wspólnota Życia Chrześcijańskiego w Polsce
ul. Rakowiecka 61, 02-532 Warszawa
NIP: 5213137346, REGON: 017235359
tel.: +48 733 734 777
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
nr konta: 22 1020 1013 0000 0202 0328 6929