NEW(S) LETTER grudzień 2012 - cz II Rozważanie

"Wziął, pobłogosławił, połamał, rozdawał"

Spotkanie Eurolinków WŻCH St. Polten listopad 2012


Co w istocie oznacza bycie członkiem Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego?

Próbując odpowiedzieć na to pytanie, przedstawię na początku kilka myśli dotyczących początków wspólnoty, w doświadczeniach św. Ignacego, następnie podam kilka refleksji na temat tego, co jest sednem Wspólnoty Chrześcijańskiej.
Przygotowując się do tego tematu, przeszukiwałem dokumenty, które mogłyby mi dostarczyć jasnej wskazówki na temat istoty członkostwa w WŻCH. Nie brakuje oczywiście rzetelnej informacji w Zasadach i Normach Ogólnych WŻCH, Charyzmacie WŻCH, "Procesie wzrostu w WŻCH i wielu innych nowych "Projektach". Im dłużej rozmyślałem, tym jaśniejszym wydało mi się, że konieczny jest bardziej radykalny krok: powrót do korzeni wspólnoty w doświadczeniu życia  św. Ignacego. Dla wielu, kluczowym wydarzeniem w życiu św. Ignacego jest jego nawrócenie po walce, kiedy przebywał ranny w Pampelunie. Potem jednak miały miejsce inne, również istotne wydarzenia, które odmienne od samotnego doświadczenia podczas pobytu w Loyoli, uświadomiły mu siłę i centralność wspólnoty. Chciałbym się zająć dwoma spośród najważniejszych: zdarzeniami w Manresie i w La Storta.
Zanim to jednak nastąpi, chciałbym nawiązać do ważnej i znanej w historii naszej wiary, czternastowiecznej ikony Trójcy Świętej, autorstwa Andrzeja Rublova (1360-1427). Ikona ta przedstawia scenę pod dębem Mamre z 18 rozdziału Księgi Rodzaju, kiedy to trzech wędrowców zostało ugoszczonych przez Abrahama i jego żonę Sarę. Goście określeni tam jako sam "Bóg", są najwcześniejszą biblijną oznaką istnienia Trójcy Świętej. Łamią się chlebem i uczestniczą w posiłku z Abrahamem oraz przynoszą obietnicę, że Abraham i  Sara będą mieli syna, syna który będzie przodkiem Chrystusa i przodkiem dla wszystkich wierzących. Rublev przedstawia na złotym tle, scenę trzech jednakowych postaci zasiadających za stołem. W przypadku dwóch postaci trudno określić płeć. Po prawej stronie ikony jest Duch Święty w zieleni, kolorze natury, w centrum jest Chrystus odziany w szkarłatny kolor męki i złoto królewskości, po lewej stronie -  Ojciec w różu i srebrze - kolorach transcendencji. Każda z postaci trzyma karmazynowe berło, symbol sprawowanego urzędu. Postacie patrzą na siebie nawzajem i wydają się prowadzić konwersację, każdy uważnie słucha pozostałych.
Wzrok patrzącego na ikonę jest prowadzony w kolistym ruchu przeciwnie do wskazówek zegara od postaci Ducha Świętego, który wydaje się zapraszać oglądającego do ikony, w kierunku centralnej postaci Chrystusa i potem w kierunku Ojca. Duch ostatecznie prowadzi nas do Chrystusa, który z kolei prowadzi nas do Ojca. Sceneria wydaje się być eucharystyczna z kielichem w centrum stołu, który Chrystus błogosławi. Układ siedzących pozostawia pustą przestrzeń z przodu, w centralnym miejscu ikony, przestrzeń do której my widzowie jesteśmy zaproszeni, zaproszeni do wspólnoty, do obcowania z Bogiem.
Tak Rublev w sposób bardzo przejmujący wskazał na Tajemnicę Wcielenia i fakt, że od kiedy Bóg przybrał ludzką naturę jesteśmy powołani do boskości, że naszym przeznaczeniem jest wspólnota z Trójcą Świętą, w której mamy życie wieczne.
Teraz może się to wszystko wydawać bardzo dalekie od naszego doświadczenia WŻCH, ale powróćmy teraz do Ignacego i do korzeni naszej duchowości. Ignacy mówi nam w swojej Autobiografii, że w Manresie pośród doświadczeń, które miały stać się podwaliną Ćwiczeń Duchownych, Bóg uczył go jak 'nauczyciel uczy dzieci' i że regularnie modlił się do każdej z Osób Trójcy Świętej.
Pewnego dnia siedząc na zewnątrz Kościoła otrzymał niespodziewanie doświadczenie Przenajświętszej Trójcy jako harmonii trzech klawiszy organów. Tak głębokie i pocieszające było to doświadczenie, że jak mówi, pozostało z nim przez całe jego życie i poskutkowało wielkim nabożeństwem do Trójcy Świętej. (par. 28 Autobiografia) Czy możemy w tym miejscu zobaczyć genezę medytacji o Wcieleniu w Ćwiczeniach Duchownych, która przedstawia obraz Trzech Osób Boskich spoglądających na ziemię, w rozmowie decydujących się wysłać Syna by zbawił ludzkość? To wyobrażenie bóstwa jako przenikającej się wspólnoty miłości, wychodzącej naprzeciw upadłej ludzkiej naturze, przypomina jedno z najbardziej genialnych twierdzeń św. Ignacego: Bóg stał się człowiekiem, zatem człowiek może stać się boski. Św. Ignacy kładzie nacisk na tę kwestię, zapraszając nas do smakowania i rozkoszowania się słodyczą Trójcy Świętej i jej nieskończoną łagodnością. Ten mocny trynitarny obraz św. Ignacego, jest odtworzony częściowo, jako początek wstępu do Zasad Ogólnych WŻCH i w ten sposób staje się fundamentem, tego co w istocie oznacza bycie członkiem WŻCH. Wstęp do Zasad Ogólnych jest nawet bardziej radykalny w swoim wyrażeniu niż tekst św. Ignacego:
 "Trzy Osoby Boskie, widząc ludzkość rozdartą przez tak wiele grzechów, postanawiają poświęcić się całkowicie ludziom aby wybawić je od wszelkiego zła i zniewolenia" (por. ĆD 102). Z miłości do człowieka Słowo stało się Ciałem i narodziło z Maryi, ubogiej dziewicy z Nazaretu. Jezus, który zamieszkał pośród ludzi, dzieląc z nimi codzienne życie, zaprasza do ciągłego jednoczenia się z Bogiem oraz wprowadzania jedności w rodzinie ludzkiej.
(Wstęp do Zasad Ogólnych WŻCH).

To całkowite oddanie się Boga i zaproszenie do odpowiedzi na nie, jest wezwaniem do komunii z Trzema Osobami Boskimi, obcowanie, w którym boskość i człowieczeństwo łączą się i w którym jedno jest dane drugiemu.
Czyż to nie jest prawdziwe sedno  bycia Wspólnotą Życia Chrześcijańskiego? Zaproszenie do obcowania z Przenajświętszą Trójcą i do misji, która z tego wynika. Misja służby i dawania siebie we wspólnocie. Służba wspólnocie Kościoła i szerszemu społeczeństwu. Przypuszczam, że jest możliwym, by uznać to wszystko jako nierealne mistyczne podejście, bardzo dalekie od praktyki codziennego życia. Ale Ignacy był wielkim mistykiem i jego droga do Boga otwiera nas wszystkich na to co mistyczne. Uwielbiam stwierdzenie, że mistyk nie jest żadnym szczególnym typem człowieka, ale raczej każdy z nas jest szczególnym typem mistyka. Bez wątpienia św. Ignacy rozwinął duchowość, charakterystyczny dla niego był praktyczny mistycyzm.  Powoli i z wieloma niepowodzeniami zebrał podobnie myślących, ale różnych ludzi wokół siebie i formował ich w praktycznym mistycyzmie Ćwiczeń Duchownych i czynił gorliwymi w służbie wiary.
Proces ten był kontynuowany poprzez lata po jego powrocie z Jerozolimy, a kulminacją stał się moment założenia Towarzystwa Jezusowego i rozwój grup świeckich kobiet i mężczyzn w Rzymie, którzy reprezentowali zalążki WŻCH.
W tym miejscu musimy rozważyć drugie kluczowe doświadczenie Ignacego, jedno z najbardziej przełomowych wydarzeń w jego życiu, to w La Storta. W drodze do Rzymu z którymś z jego towarzyszy, zatrzymał się na modlitwę w porzuconym kościele La Storta. Przebywając tam: "i ujrzał z tak wielką jasnością, że Bóg Ojciec przyłączył go do swego syna Jezusa Chrystusa" (par. 96 Autobiografia). Słowa Ojca: "Chcę żebyś nam służył", gdzie słowo "Ty" było w liczbie mnogiej, potwierdziło tym samym Ignacemu relację jego wspólnoty z Trójcą Świętą i wspólnotową naturę jego misji. Usłyszał także jak sam Syn powiedział: "Będę dla Ciebie dobry w Rzymie", co Ignacy potraktował jako wskazówkę, że Kościół pobłogosławi tej wspólnocie. Następnie jak wiemy Ćwiczenia Duchowne i Towarzystwo Jezusowe zostały rzeczywiście zatwierdzone przez Pawła III i w późniejszych latach świeckie grupy kobiet i mężczyzn również miały otrzymać papieskie błogosławieństwo.
W tym miejscu chciałbym zasugerować odpowiedź na pytanie, które zadałem: Co w istocie oznacza bycie członkiem WŻCH? Myślę, że ma to być zaangażowanie we wspólnotę w służbie Boskiej Wspólnocie Trójcy Świętej, ofiarne wyrzeczenie się samego siebie nieustannie formowane przez Ćwiczenia Duchowne według ignacjańskiego charyzmatu WŻCH. Znaczenia praktycznego mistycyzmu Ćwiczeń w tym kontekście, nie da się przecenić.
"Dla członków WŻCH Ćwiczenia Duchowne nie są alternatywną praktyką, ale są fundamentem witalizującym doświadczeniem konstytuującym właśnie to powołanie" (Charyzmat WŻCH 50.)
"Nasze powołanie wzywa, byśmy żyli taką duchowością, która otwiera i uczy dyspozycyjności na to wszystko, czego Bóg oczekuje od nas w każdej konkretnej sytuacji życia codziennego." (Zasady Ogólne 5.)

Teraz chciałbym przenieść się do bardziej refleksyjnego aspektu tego zagadnienia, ponieważ istnieje inny element obrazu Rubleva oraz wizji św. Ignacego w La Strota, który pomoże nam głębiej zrozumieć, co w istocie oznacza bycie członkiem WŻCH. Na ikonie Rubleva w centrum stołu, przy którym siedzą Trzy Osoby Boskie, znajduje się kielich, który wydaje się być wypełniony winem, symbolika jest bez wątpienia eucharystyczna: posiłek w Mamre jest odczytywany jako zapowiedź Uczty Eucharystycznej. W La Storta Chrystus Boży Syn dźwigał swój krzyż znak całkowitego oddania się w męce i śmierci. W centrum chrześcijańskiej wspólnoty znajduje się Eucharystia, ponowne dokonanie się męki śmierci i zmartwychwstania. To, że Eucharystia ustanawia i podtrzymuje wspólnotę chrześcijańską jest dobrze przyjętą zasadą. Ważne aby skupić się na słowach wypowiadanych podczas  Eucharystii, ponieważ mówią nam one bardzo wiele, o tym jak Bóg postępuje z nami jako indywidualnymi jednostkami i jako wspólnotą oraz o procesie stawania się żywą wspólnotą. Te słowa to: Wziął, Pobłogosławił, Łamał i Rozdawał. Chciałbym rozważyć każde z nich po kolei.

WZIĄŁ


Jezus bierze nas, wybiera nas. "Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem" J 15,16 zostaliśmy wybrani jak mówi św. Paweł "przed założeniem świata" wezwani na chrzcie i bierzmowaniu "Wezwałem cię po imieniu; tyś moim!" (Iz 43), "Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was - wyrocznia Pana - zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie." (Jer 29,11)
Dalej, jesteśmy powołani do WŻCH jako naszej drogi do świętości, naszej drogi do rzeczywistości Boga. Czy czujemy czasami naszą znikomość, naszą całkowitą ułomność i niezdolność do bycia członkiem WŻCH, a faktycznie członkiem Kościoła? Jeżeli więc podejmujesz chwilę refleksji na temat tej niezdolności, zanieś ją przed Oblicze Boga i złóż w Jego dłoniach. Poświęć czas na stanięcie wobec rozmiarów tej niezdolności i ułomności w twoim doświadczeniu bycia w WŻCH, w twojej Wspólnocie Krajowej, i poświęć czas także na to, by znaleźć się w łagodnych dłoniach Boga, w nadziei i ufności bycia przez Niego prowadzonym.
W pierwszym tygodniu Ćwiczeń Duchownych uświadamiamy sobie jak kochani, umiłowani i wybrani jesteśmy pomimo naszej grzeszności - miłosierdzie Boga wzywa nas i powołuje do wejścia w dialog i relację z Nim samym. Chcąc Mu odpowiedzieć zapytajmy się: "Co czynię dla Chrystusa, co uczyniłem dla Chrystusa, i co powinienem uczynić dla Chrystusa?" (ĆD 53) Ignacy następnie zaprasza nas do okrzyku pełnego zdumienia i dziękczynienia, że Bóg jest tak dobry dla nas. (ĆD 60)

POBŁOGOSŁAWIŁ


Bóg nie tylko bierze każdego z nas. Pobłogosławił nas tak samo jak pobłogosławił chleb podczas Ostatniej Wieczerzy i potem ponownie w Emaus, tak samo jak na ikonie Rubleva zostało przedstawione błogosławieństwo chleba i wina. Dalej błogosławi nas pomimo naszej oczywistej znikomości i wszystkich naszych ułomności oraz naszej małości. Pomyśl chwilę na temat błogosławieństwa w twoim życiu: rodzina, relacje, praca, inni ludzie, całe bogactwo i dobro przeszłości, wspomnienie bycia umiłowanym i ukochanym, bycia akceptowanym i wspieranym. Pozwól jednemu wspomnieniu przywołać kolejne i dziękuj Bogu za nie. Wszyscy doświadczyliśmy błogosławieństwa i radości z powodu obecności Boga w modlitwie i kluczowych momentach naszego życia. Największym błogosławieństwem jest z pewnością wcielenie w naszym życiu wszystkich tych aspektów życia Chrystusa, jego uzdrawiania, nauczania, tak jak modlimy się uczestnicząc w Drugim Tygodniu Ćwiczeń. Bóg stał się człowiekiem dla mnie, dla nas i zaprasza nas do towarzyszenia Mu w dziele zbawienia. Jako członkowie Kościoła, w chrzcie zostaliśmy  pobłogosławieni i namaszczeni do towarzyszenia Chrystusowi jako kapłanowi, królowi i prorokowi, zostaliśmy pobłogosławieni i uzdrowieni wielokrotnie w sakramencie pojednania, i pobłogosławieni i przemienieni w sakramencie Eucharystii. Niektórzy zostali pobłogosławieni i uposażeni do miłości w sakramencie małżeństwa lub wezwani do posługi w sakramencie święceń. Wszystkich nas Chrystus wezwał i zaprosił do pójścia za Nim i bliskiego poznania Go poprzez bycie członkami WŻCH.

POŁAMAŁ


W tym miejscu jesteśmy już w tematyce Trzeciego Tygodnia Ćwiczeń. Chleb podczas Ostatniej Wieczerzy jest połamany, podzielony, kielich jest opróżniony, tak jak Chrystus sam był połamany, wyczerpany i zdruzgotany w swojej męce. Często wiele dzieje się w naszym życiu, jedno wydarzenie lub może wiele wydarzeń ma miejsce, wydarzeń, które do pewnego stopnia otwierają nas na ból i cierpienie, rozpadamy się, być może łamią się nasze serca, dzieją się rzeczy, których nie chcieliśmy. Każde z nich może mieć głęboki wpływ na nas - możemy albo przyjąć je jako ślepy los, albo w głębokiej wierze  zobaczyć, że w jakiś sposób w tej tajemnicy naszego chrześcijańskiego powołania, naszego bycia członkami WŻCH, choroba, ból, nieszczęście, zdrada,  rozczarowanie, spustoszenie, słabość, skłonność do grzechu i niepowodzenia, wszystkie mają wartość. Czasami jest tak, jakby Bóg używał ich by pogłębić nasze zrozumienie tego kim jesteśmy w relacji z Nim, wzywa nas jak Ignacego w La Storta, byśmy poszli drogą krzyżową w towarzystwie Chrystusa, dźwigając Jego krzyż. Wszystkie nasze połamania postrzegane w ten sposób mogą przyczynić się do umocnienia naszej wrażliwości na troskę i miłość Boga, i pomagać nam uczyć się współczucia dla innych oraz dać nam język do wyrażania miłości na najgłębszym poziomie naszej osoby. Wszystkie nasze złamania dzielimy ze złamaniem Chrystusa, jesteśmy wezwani, do udziału w zbawczym misterium męki i śmierci i przez nie jesteśmy wezwani do współudziału w radości zmartwychwstania chwalebnie poranionego Chrystusa.

DAWAŁ

My wszyscy byliśmy i jesteśmy: wzięci, pobłogosławieni i połamani w naszej drodze do Boga, ale połamanie jest po to by mogło być dawaniem, po to byśmy mogli zostać dani dla innych, dani innym lub dokładniej po to by Chrystus działając w nas mógł dać się innym, mógł służyć innym, mógł nakarmić innych na wielu różnych poziomach poprzez nas i w nas. Nasze połamanie jest na tyle cenne, na ile zostało pobłogosławione przez Boga, jest to nieunikniona konsekwencja miłości Boga do nas i jak przypomina św. Ignacy w Czwartym Tyg. Ćwiczeń Chrystus jest pocieszycielem, którego miłość zawsze chce się dawać. Chrystus oddał samego siebie, był poraniony i złamany w swojej męce dla nas. Chwała Chrystusa w jego zmartwychwstaniu pokazała Jego rany jako dowód prawdziwości i cenę takiego połamania. W kontemplacji, która jest zakończeniem Ćwiczeń Duchownych widzimy, że całą miłość chce dawać, służyć, udzielać jej, oddać się całkowicie ukochanym. Ten dynamiczny proces brania, błogosławienia, łamania i dawania odnosi się do całego naszego chrześcijańskiego życia, do naszego prorockiego i duchownego powołania, do całej naszej chrześcijańskiej wspólnoty i jest skoncentrowany wokół Eucharystii, podczas której Chrystus bierze chleb, błogosławi, łamie i rozdaje i to czyniąc daje całego siebie całkowicie i zupełnie nam i przez nas innym, po to byśmy my jako wspólnota, byli zdolni rozdzielać jego życie, jego błogosławieństwo, jego połamanie, byśmy się stali w odpowiednim czasie danym przez Boga, całkowicie jednym z Trójcą Miłości, w której żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Jest to nasze powołanie, to jest nasze przeznaczenie, jako członków WŻCH, jest to odpowiedzią na pytanie: Co w istocie oznacza bycie członkiem WŻCH?

Jest to zaadaptowana wersja prezentacji, przedstawionej przez Alana Harrisona SJ podczas spotkania Eurolinków WŻCH w St. Polten w Austrii 02.11.2012.

Tłum. Joanna Blaszka

Wspólnota Życia Chrześcijańskiego w Polsce
ul. Rakowiecka 61, 02-532 Warszawa
NIP: 5213137346, REGON: 017235359
tel.: +48 733 734 777
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
nr konta: 22 1020 1013 0000 0202 0328 6929